Automechanika 2026 – nasze wrażenia

Targi Automechanika we Frankfurcie nad Menem zakończyły się w ostatnia sobotę 12 września. Czas zatem ją podsumować  na gorąco. Robimy to poniżej piórem, Prezesa STM dr inż. Rafała Sosonowskiego.

Tegoroczna edycja, która odbyła się w dniach 8-12 września, była wyraźnie większa i bardziej biznesowa niż dwa lata temu. Potwierdzają to dane organizatora. Około 4 400 wystawców z ponad 80 krajów, czyli o około 5% więcej niż w dwa tysiące dwudziestym czwartym i 300 000 metrów kwadratowych powierzchni targowej. Nasze wrażenie po kilku dniach na miejscu są takie, że było więcej profesjonalnych klientów i osób z konkretnym celem biznesowym. Mniej było natomiast przypadkowej publiczności, zwłaszcza w halach z wyposażeniem warsztatowym. Bardzo widoczne były największe, znane od lat firmy branżowe. Producenci z Chin byli obecni, ale mniej licznie niż dwa lata temu. Jednocześnie widać, że część europejskich, w tym niemieckich firm, opiera swoją ofertę na urządzeniach produkowanych w Chinach, co nie zawsze jest eksponowane, ale też nie jest ukrywane.

Coraz bardziej widoczna jest obecność polskich firm z branży wyposażenia warsztatowego. W hali 8.0 można było spotkać m.in. Unimetal, Tip-Topol, Redats, Elprosys, Walter Kompressortechnik Polska, MSG Equipment, Premier Europe i Kupczyk. Polskie firmy stanowią coraz bardziej zauważalną grupę na tle europejskiej konkurencji.

Jednym z ważnych tematów były zmiany wymagań i norm dotyczących podnośników. Poziom przygotowania producentów jest bardzo różny. Część firm już dostosowała swoje urządzenia, część jest w trakcie, a część dopiero zaczyna się tym zajmować. Jak rynek ostatecznie się dostosuje, zobaczymy w przyszłym roku.

W zakresie nowości produktowych nie było wielu spektakularnych premier. Dwa lata temu bardzo dużo mówiło się o sztucznej inteligencji, w tym roku… AI pojawiała się znacznie rzadziej i tylko punktowo. Naszą uwagę zwróciła natomiast nowa metoda kontroli amortyzatorów zaprezentowana przez firmę Hermann, która wcześniej nie była kojarzona z tym obszarem diagnostyki. Pojawiło się też kilka nowych urządzeń do obsługi ogumienia oraz rozwiązania i modernizacje w zakresie kontroli geometrii kół.

Podsumowując, więcej wystawców, więcej branżowych rozmów i bardziej konkretny, profesjonalny charakter targów. Coraz bardziej widoczna obecność polskich firm i wyraźne zmiany w strukturze oferty na rynku europejskim. Automechanika nadal pozostaje miejscem, gdzie w kilka dni można zobaczyć dużą część światowej branży i kierunki jej rozwoju.

Poniżej publikujemy krótka fotorelację z tych targów.

Automechanika Frankfurt 2026

Dzisiaj 8 września br. rozpoczęły się najważniejsze dla branży techniki motoryzacyjnej targi Automechanika we Frankfurcie nad Menem. Potrwają one do 12 września. Weźmie w nich udział ponad 4000 wystawców z całego świata.

W tym gronie nie zabraknie też członków STM, którzy jako wystawcy lub odwiedzający swoich partnerów zagranicznych licznie pojawią się na tej imprezie. Życzymy wszystkim sukcesów.

Poniżej przedstawiamy stoiska: Uni-Trola, Herkules Auto-Technika i Unimetalu.

 

 

II edycja Olimpiady Wiedzy Motoryzacyjnej

Rozpoczyna się nowy rok szkolny 2026/2027. To oznacza, że II druga edycja Olimpiady Wiedzy Motoryzacyjnej (OWM) również startuje. W związku z tym, że będzie to olimpiada umieszczona na liście konkursów przedmiotowych MEN, zmieniają się zasady i harmonogram jej przeprowadzenia. Zachęcam wszystkich zainteresowanych do zapoznania się z informacjami na temat OWM.

Jak już informowaliśmy OWM została przez MEN umieszczona w wykazie turniejów i olimpiad tematycznych uprawniających do zwolnienia z przystąpienia  do części pisemnej egzaminu zawodowego w roku szkolnym 2026/2027. Olimpiada będzie w II edycji – roku szkolnym 2026/2027 organizowana w zakresie następujących kwalifikacji:
– MOT.01. – blacharz samochodowy,
– MOT.02. – elektromechanik pojazdów samochodowych,
– MOT.03. – lakiernik samochodowy,
– MOT.04. – mechanik motocyklowy,
– MOT..05. – mechanik pojazdów samochodowych,
– MOT.02., MOT.05., MOT.06. – technik pojazdów samochodowych,
– MOT.02., MOT.07. – technik elektromobilności.

Z aktualnym Regulaminem OWM można zapoznać się na stronie poświęconej Olimpiadzie – www.otws.pl.  W związku z tym zmianie ulega organizacja i harmonogram jej przeprowadzania. Poniżej publikujemy harmonogram przeprowadzenia Olimpiady w roku szkolnym 2026/2027:

  • do 30 października 2026 r. szkoły przeprowadzają pierwszy etap olimpiady i wyłaniają swoje reprezentacje. Każdy typ szkoły może reprezentować drużyna składająca się z zespołu do 10 uczniów.
  • w dniach od 02 listopada 2026 r. do 31 grudnia 2026 r. szkoły rejestrują swoich reprezentantów w systemie komputerowym, do którego dostęp jest w górnej zakładce na stronie www.otws.pl pod hasłem „Rejestracja dla szkół”. Szkoły, które po raz pierwszy będą brały udział w konkursie i wcześniej nie uczestniczyły w I edycji lub jeśli nauczyciel prowadzący zapomniał loginu i hasła z poprzedniej edycji powinny najpierw założyć  „Login dla szkoły”.
  • 17 stycznia 2027 r. o godz. 11.00 rozpocznie się II etap Olimpiady. W godzinach 10.00 – 10.30 uczestnicy muszą się zarejestrować w punkcie rejestracyjnym w Poznaniu. Dokładna lokalizacja Etapu II zostanie podana po zamknięciu list uczestników, w terminie do 10 stycznia 2027 r. (będzie to Politechnika Poznańska lub Międzynarodowe Targi Poznańskie (MTP)).
  • II etap będzie miał formę testu pisemnego. Zakres pytań odpowiada tematyce olimpiady. Test składa się z 70 pytań o wartości 119 punktów. Czas testu wynosi 90 minut.
  • Każdy uczestnik II etapu uzyska także bezpłatną wejściówkę na targi Motor Show na dzień 23 kwietnia 2027 r.
  • wyniki etapu II olimpiady Komisja Egzaminacyjna ogłasza w ciągu 7 dni. Do III (ostatniego) etapu przechodzi 50% uczniów, którzy uzyskali największą liczbę punktów ze sprawdzianu testowego w etapie II. Komisja ustala listę zakwalifikowanych uczestników, żeby obejmował wszystkie osoby które uzyskały wynik wyższy lub równy jak osoba znajdująca się na pozycji z 50% wynikiem listy rankingowej.
  • 23 kwietnia 2027 r. o godz. 11.00 rozpoczyna się III – etap OWM – test pisemny na terenie MTP.
  • 23 kwietnia 2027 r. o godz. 13.30 rozpoczyna się finał III etapu OWM – część praktyczna na stoisku Mechatroniki.
  • 23 kwietnia 2027 r. o godz. 15.30 na scenie głównej w Alei Lipowej nastąpi ogłoszenie wyników II edycji OWM.

Serdecznie zapraszamy do udziału w OWM 2026/2027.

Diagnostyka baterii EV: Nowe wyzwanie i źródło zysku dla niezależnych warsztatów

Rynek samochodów elektrycznych (EV) i hybrydowych (PHEV) w Polsce wchodzi w nową fazę. Pierwsze generacje tych pojazdów masowo trafiają na rynek wtórny. Dla niezależnych warsztatów to moment zwrotny: albo zaadoptują się do nowych realiów, albo stracą dynamicznie rosnącą grupę klientów. Kluczem do sukcesu w tej nowej rzeczywistości staje się profesjonalna diagnostyka baterii trakcyjnych, a w szczególności określanie ich parametru SOH (State of Health (SOH) – wskaźnik, który informuje o kondycji wysokowoltowej baterii trakcyjnej w samochodzie elektrycznym lub hybrydzie i zużyciu akumulatora w porównaniu do stanu fabrycznie nowego. Wyraża się go w procentach, gdzie 100% oznacza w pełni sprawną, nową baterię, a niższe wartości wskazują na jej naturalne zużycie i spadek pojemności w czasie.).

SOH to „nowy przebieg” samochodu używanego

W przypadku aut spalinowych kluczowym wskaźnikiem stanu pojazdu był przebieg. W świecie elektromobilności to podejście odchodzi do lamusa. Licznik kilometrów nie mówi prawdy o kondycji najważniejszego i najdroższego komponentu pojazdu – akumulatora litowo-jonowego.

To właśnie wskaźnik SOH, wyrażany w procentach, decyduje o realnej wartości rynkowej używanego elektryka. Spadek pojemności baterii poniżej 80% drastycznie obniża zasięg auta i jego cenę. Kupujący na rynku wtórnym są coraz bardziej świadomi i przychodzą do serwisów z prostym żądaniem: „Chcę certyfikatu stanu baterii”.

Dlaczego zwykły tester OBD to za mało?

Wielu mechaników uważa, że do oceny baterii wystarczy podpięcie uniwersalnego komputera diagnostycznego i odczytanie wartości deklarowanej przez fabryczny system BMS (Battery Management System). To elektroniczny system zarządzania i monitorowania akumulatora. W autach elektrycznych i hybrydowych dba o ogromne baterie trakcyjne, a w autach spalinowych kontroluje tradycyjny akumulator 12V, optymalizując proces ładowania z alternatora i chroniąc przed rozładowaniem.

Oparcie się wyłącznie na wskazaniach systemu BMS to błąd, który może drogo kosztować klienta. Wartości z BMS bywają zafałszowane przez oprogramowanie auta lub specyficzny styl jazdy tuż przed badaniem. Rynkowym standardem stają się niezależne, certyfikowane testy statyczne i dynamiczne (rozwijane m.in. przez DEKRA czy technologię AVILOO). Profesjonalne badanie polega na analizie parametrów Live Data – w tym tzw. delty napięć (różnic napięć między poszczególnymi celami) pod realnym obciążeniem, np. podczas przyspieszania czy szybkiego ładowania. Dopiero taki test daje 100% pewności co do stanu technicznego ogniw. Dzięki temu warsztat otrzymuje ustandaryzowaną informację, którą można łatwo przedstawić właścicielowi pojazdu oraz porównywać w czasie, na przykład przed i po sezonie, po określonym przebiegu lub po wykonaniu naprawy.

Inwestycja w sprzęt: Czego potrzebuje nowoczesny warsztat?

Wdrożenie diagnostyki i serwisu baterii HV (High Voltage) wymaga doposażenia stanowiska warsztatowego. Właściciele warsztatów powinni zwrócić uwagę na następujące kategorie sprzętowe:

  • Bezpieczeństwo (BHP): Podstawa to atestowane narzędzia izolowane VDE (ochrona do 1000V), maty izolacyjne, przyłbice ochronne oraz specjalne rękawice elektroizolacyjne.
  • Diagnostyka software’owa: Zaawansowane testery diagnostyczne z licencją na obsługę pojazdów EV/PHEV, zdolne do wymuszenia procedur testowych baterii i odczytu głębokich parametrów fabrycznych.
  • Sprzęt pomocniczy: Specjalistyczne podnośniki i stoły probiercze o wysokim udźwigu, przystosowane do bezpiecznego demontażu ciężkich pakietów akumulatorów z podwozia.
  • Weryfikacja szczelności: Urządzenia do testowania szczelności obudowy baterii oraz układów chłodzenia cieczą (niezbędne po każdej ingerencji wewnątrz pakietu).

Perspektywa biznesowa: Ile można na tym zarobić?

Z punktu widzenia biznesowego, diagnostyka EV to usługa o bardzo wysokiej marży. Koszt wykonania profesjonalnego, certyfikowanego testu SOH na rynku oscyluje obecnie w granicach 430–450 zł. Procedura ta, w dużej mierze zautomatyzowana przez nowoczesne oprogramowanie, nie angażuje mechanika na wiele godzin, co pozwala na dużą przepustowość stanowiska.

Biorąc pod uwagę zbliżające się unijne wymogi dotyczące tzw. paszportu baterii oraz rosnącą nieufność klientów kupujących auta z drugiej ręki, warsztaty oferujące niezależne certyfikaty SOH zyskają ogromną przewagę konkurencyjną. To nie tylko bezpośredni zysk z samej usługi diagnostycznej, ale także budowanie pozycji eksperta i przyciąganie klientów na późniejsze, bardziej skomplikowane naprawy układów napędowych.

Podsumowanie

Dla niezależnego sektora motoryzacyjnego diagnostyka baterii EV to duża szansa. Wymaga ona inwestycji w wiedzę oraz nowoczesny park maszynowy. Jednak stopa zwrotu w realiach zmieniającego się rynku jest prawie pewna.

Ponowne użycie części wymontowanych z pojazdu

W lipcu Ministerstwo Infrastruktury opublikowało projekt rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie wykazu przedmiotów wyposażenia i części wymontowanych z pojazdów, których ponowne użycie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego lub negatywnie wpływa na środowisk.

STM pozytywnie ocenia kierunek prac zmierzających do stworzenia jednoznacznych podstaw prawnych dla regeneracji części motoryzacyjnych oraz wspierania gospodarki o obiegu zamkniętym. Aktualizacja wykazu obowiązującego od 2005 r. jest uzasadniona rozwojem technologii diagnostyki, naprawy i regeneracji części.

Jednocześnie STM zgłasza do projektu uwagi zasadnicze.

Podstawowa wątpliwość dotyczy rozbieżności pomiędzy celem opisanym w uzasadnieniu a potencjalnym skutkiem normatywnym projektu. Uzasadnienie koncentruje się na stworzeniu
warunków dla regeneracji części. Projekt rozporządzenia zmienia natomiast wykaz części, których ponowne użycie jest zabronione. Usunięcie określonej kategorii części z wykazu może zatem otworzyć możliwość nie tylko ponownego użycia części prawidłowo zregenerowanych, ale również bezpośredniego wykorzystania części używanych, które nie zostały poddane udokumentowanemu procesowi regeneracji ani odpowiedniej kontroli końcowej.

Z całym stanowiskiem Stowarzyszenia przesłanym do MI można zapoznać się pod linkiem:

2026-08-05_STM_uwagi_regeneracja_czesci_DTD-4.0210.1.2026.PK

 

Licznik cząstek stałych.

Od kilku lat, w Polsce i w Europie, trwa dyskusja na temat wprowadzenia do badań technicznych  licznika cząstek stałych. Na początku przypomnijmy, co to jest licznik cząstek stałych (PN – Particle Number). Jest to nowoczesne urządzenie pomiarowe służące do dokładnego określania liczby cząstek sadzy i pyłów w spalinach pojazdów. Zastępuje ono tradycyjne dymomierze na Stacjach Kontroli Pojazdów (SKP), bezbłędnie wykrywając usunięte lub niesprawne filtry DPF/FAP oraz GPF.

Jako STM poruszaliśmy ten temat wielokrotnie: na konferencjach motoryzacyjnych i w artykułach prasowych (np. numerze 10 z 2024 r. Nowoczesnego Warsztatu. Uczestniczyliśmy również w rozmowach organizowanych na ten temat w Ministerstwie Infrastruktury (np. w połowie października 2024 r.) oraz braliśmy udział w pracach grupy eksperckiej powołanej przez MI, której celem było wypracowanie rozwiązań  systemowych umożliwiających wyeliminowanie z ruchu pojazdów nadmiernie zanieczyszczających powietrze Uważamy, że jako Polska wprowadzimy do Stacji Kontroli Pojazdów pomiar cząstek stałych, bo na ten moment innego wyjścia nie ma. Pytanie jest tylko kiedy?

Zawsze w takiej sytuacji warto przeanalizować doświadczenia innych państw, które już stosują pomiar liczby cząstek stałych. Osobom zainteresowanym polecam artykuł, który ukazał się magazynie autoEkspert. Z artykułem można zapoznać się tutaj 

Czy na drodze zobaczymy jeszcze historyczne radiowozy?

Na początku lipca br. Ministerstwo Infrastruktury opublikowało projekt rozporządzenia, zmieniającego rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia, w części dotyczącej oznakowania pojazdów zabytkowych. Podjęte działania mają na celu ograniczenie możliwości wykorzystania w ruchu drogowym pojazdów imitujących aktualnie używane radiowozy Policji.

STM uznaje za zasadne podjęcie tych działań, jednak uważa, że projekt nie rozróżnia współczesnej repliki lub stylizacji radiowozu od autentycznego pojazdu historycznego, który był rzeczywiście używany przez Policję i zachował oznakowanie zgodne z okresem służby. Obie kategorie pojazdów mogą w określonych warunkach powodować ryzyko pomyłki, nie uzasadnia to jednak ich jednakowego traktowania ani pominięcia historycznej wartości oryginalnego oznakowania i wyposażenia. Z tego względu  STM nie rekomenduje przyjęcia § 1 pkt 1 oraz § 1 pkt 10 projektu w obecnym brzmieniu.

Z całym stanowiskiem Stowarzyszenia przesłanym do MI można się zapoznać pod linkiem:

2026-08-05_STM_uwagi_pojazdy_zabytkowe_DTD-4.0210.2.2026

 

Samochód analizuje twarz kierowcy.

Od 7 lipca br. obowiązują w Unii Europejskiej przepisy GSR2 (General Safety Regulation 2) dotyczące  systemów bezpieczeństwa pojazdów. W związku z tym wszystkie nowo sprzedawane pojazdy w UE muszą być wyposażone w system ADDW (Advanced Driver Distraction Warning), czyli Zaawansowany System Ostrzegania o Rozproszeniu Uwagi Kierowcy.

Stosunkowo niedawno przyzwyczailiśmy się do systemów ADAS (Advanced Driver Assistance Systems), tzn. zaawansowanych systemów wspomagających kierowcę w prawidłowym prowadzeniu auta. Systemy ADAS dzięki wykorzystaniu kamer, radarów i czujników analizują otoczenie pojazdu w czasie rzeczywistym. Ich celem jest zwiększenie bezpieczeństwa na drodze oraz zwiększenie wygody prowadzenia samochodu poprzez ostrzeganie o zagrożeniach, a czasami korygowanie błędów kierowcy.

Upraszczając, systemy ADAS monitorują otoczenie zewnętrzne samochodu, natomiast system ADDW skupia się na kierowcy. Ten nowy system bezpieczeństwa, za pomocą kamery umieszczonej na kolumnie kierownicy lub desce rozdzielczej, analizuje zachowanie kierowcy, tzn. czy kierowca patrzy na drogę i zachowuje koncentrację podczas jazdy.

System ADDW uruchamia się automatycznie. Zwykle następuje to w momencie, gdy prędkość pojazdu przekroczy 20 km/h i działa bez przerwy. Monitorowaniu podlega: wzrok kierowcy (położenie gałek ocznych), położenie głowy oraz kierunek patrzenia. Do analizy są wykorzystywane czujniki i algorytmy sztucznej inteligencji, które analizują zachowanie kierowcy, tzn. czy obserwuje on to, co dzieje się na drodze, a nie np. telefon komórkowy lub ekran multimediów. Reakcja systemu zależy od prędkości jazdy. W zakresie od 20 do 50 km/h alarm jest uruchamiany, wtedy gdy wzrok kierowcy nie skupia się na drodze przez ponad 6 sekund. Jeżeli samochód porusza się z prędkością powyżej 50 km/h, czas reakcji systemu skraca się do 3,5 sekundy. Rodzaj uruchamianego przez system alarmu jest uzależniony od producenta pojazdu i konkretnego modelu. Może on mieć formę wizualną, np. poprzez wyświetlanie komunikatu, dźwiękową, ale także może dochodzić do wyciszenia systemu audio lub wyczuwalnych drgań kierownicy lub fotela.

Podobnie jak we wszystkich mechanizmach i systemach, w samochodzie kluczowe jest regularne sprawdzanie ich poprawności działania. Należy regularnie przecierać obiektyw kamery, ponieważ brud i kurz mogą zasłaniać obiektyw i zakłócać działanie sztucznej inteligencji. Przyczyną problemów mogą być także okulary przeciwsłoneczne z polaryzacją, które mogą utrudniać kamerze precyzyjne śledzenie ruchu gałek ocznych.

W przypadku ADDW kierowca może sam sprawdzić, czy system działa. W tym celu powinien wjechać na pusty, duży parking i przyśpieszyć powyżej 20 km/h, następnie skierować i przytrzymać wzrok przez kilka sekund patrząc np. w dół na telefon lub na radio. System po około 6 sekundach powinien wyemitować sygnał dźwiękowy i wyświetlić komunikat ostrzegający, że kierowca nie patrzy na drogę.

W warsztacie serwisowym może zostać przeprowadzona diagnostyka komputerowa poprzez podłączenie dedykowanego interfejsu diagnostycznego, który odczyta parametry pracy kamer oraz sprawdzi zapisane błędy, a także wykona testy systemu.

W ramach procedur serwisowych przewidziane są też testy, w których następuje weryfikacja dokładności odczytu kierunku wzroku. Może zostać ona wykonana z użyciem specjalnych mat kalibracyjnych lub w trakcie jazdy testowej z podłączonym komputerem, który na bieżąco śledzi kąt patrzenia kierowcy.

Dla kierowcy obecność w samochodzie systemu ADDW, to przede wszystkim większe bezpieczeństwo podróży. Kierowca nie musi subiektywnie oceniać stopnia swojego zmęczenia. System automatycznie się uruchomi i w sposób ciągły będzie monitorował uwagę kierowcy, jego koncentrację i zmęczenie. Ma to szczególne znaczenie podczas długich tras, pokonywanych samotnie lub ze śpiącymi pasażerami. Znaczenie systemu ADDW będzie też wzrastało w sytuacjach, w których łatwo o spadek koncentracji, np.  w czasie jazdy nocnej, zwłaszcza przy korzystaniu z tempomatu.

Walne zebranie członków STM

W dniu 22 czerwca 2026 r. odbyło się zwyczajne walne zebranie członków naszego Stowarzyszenia. Miało ono charakter sprawozdawczy. Prezes STM Rafał Sosnowski przedstawił sprawozdanie finansowe za rok 2025.

Obecni członkowie, po pozytywnej rekomendacji Komisji Rewizyjnej, jednogłośnie przyjęli bilans oraz rachunek zysków i strat. Również członkowie zarządu uzyskali jednogłośnie absolutorium.

W czasie spotkania przedstawiono nowego członka zwyczajnego STM – Maurycego Działoszyńskiego, reprezentującego firmę DSS.

Na poniższych zdjęciach prezentujemy członków w trakcie walnego zebrania oraz nowego członka Maurycego Działoszyńskiego.

Polska blokuje „zieloną flotę”

W ostatnich postach pisałem o trudnej sytuacji w transporcie drogowym. Poświeciłem temu osobny artykuł oraz omówiłem jedną z debat dotyczącą transportu ciężarowego w czasie majowego Kongresu Move w Poznaniu. W relacji z Kongresu zwracałem uwagę, że przedstawiciele szeroko rozumianej władzy i koalicji rządzącej, wypowiadali się otwarcie i negatywnie na temat zielonego ładu. Były to słowa, a parę dni temu doszło do czynów.

Dariusz Klimczak – Minister Infrastruktury poinformował w poniedziałek 8 czerwca br., że Polsce udało się zbudować mniejszość, która  zablokowała w Unii Europejskiej projekt tzw. „zazieleniania flot”. Polska wraz z koalicją państw sprzeciwiła się unijnym nakazom zmuszającym duże firmy do wymiany części aut na modele bezemisyjne i niskoemisyjne.

Cytowany przez PAP Dariusz Klimczak powiedział m.in.

„Jesteśmy za systemem zachęt i za tym, żeby użytkownicy i kierowcy w naturalny sposób wybierali pojazdy, których chcą używać. Dlatego mówimy „nie” limitowi, który ma ustanawiać określony procent samochodów elektrycznych, jakie miałyby być używane we flotach różnych firm. Na to na pewno się nie zgodzimy.”

Propozycja Brukseli dotycząca rozporządzenia o czystych pojazdach (CCV), zmuszałaby duże firmy do wymiany aut. Dla polskich firm oznaczałoby to wymianę 31 proc. samochodów osobowych oraz 25 proc. pojazdów dostawczych z napędem bezemisyjnym lub emitującym niewiele CO2, czyli w praktyce z napędem hybrydowym plug-in. Wymóg ten miałby obowiązywać od około 2030r.

Wprowadzenie tak restrykcyjnych zasad byłoby dla naszych firm prawdziwą katastrofą, wymagającą dużych nakładów i stwarzającą ogromne ryzyko operacyjne ze względu na słabą sieć szybkich ładowarek. Obecnie na drogach szybkiego ruchu mamy w Polsce tylko 4 stacje szybkiego ładowania dla samochodów ciężarowych. W planach jest budowa następnych. Potrwa to jednak jeszcze wiele lat. Na pozostałych drogach nie ma wcale takich stacji i nawet nie są planowane do budowy.

W praktyce zablokowanie tego rozporządzenia daje polskiemu sektorowi TSL (transport, spedycja, logistyka) czas na przygotowanie się do nadchodzących zmian oraz rozbudowę infrastruktury energetycznej. Zwrócić należy jednak uwagę, że zachodni zleceniodawcy usług transportowych już dziś wpisują wymogi zeroemisyjne do przetargów, w ramach własnych celów Scope 3 (Cele Zakresu 3 to cele redukcji emisji gazów cieplarnianych, które firma generuje w całym swoim łańcuchu wartości, ale nad którymi nie ma bezpośredniej kontroli.). Dlatego nasze firmy transportowe, będące w głębokim kryzysie, muszą sprostać wyzwaniu ekologicznemu.  Należy przy tym zwrócić uwagę, że celem jest realna  redukcja emisji, a nie wybór konkretnej technologii. I tu dochodzimy do kolejnego problemu. Wg danych KOBiZE (Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami) emisyjność polskiego prądu elektrycznego dla końcowych odbiorców, to wartość wynosząca aż 0,597 kg CO2/kWh. Ładowanie elektrycznego samochodu ciężarowego z naszej sieci sprawia, że w pełnym cyklu Well-to-Wheel (od źródła do koła) jego ślad węglowy jest ogromny.

Jednym z wyjść z tej wydawałoby się patowej sytuacji może być zasilanie samochodów ciężarowych skroplonym gazem ziemnym LNG (z ang. Liquefied Natural Gas), czyli paliwem niskoemisyjnym. W Europie działa już ponad 800 stacji LNG. Warto przy tym zwrócić uwagę, że w Niemczech aż 98% sprzedawanego na stacjach LNG pochodzi z biometanu (ponad 168 tys. ton rocznie). W Polsce produkcja bioLNG dopiero rusza. Na uwagę zasługuje inicjatywa Orlenu, czyli projekt LAPIS, mający na celu stworzenie ogólnopolskiej sieci stacji tankowania bioLNG.

Na zakończenie przypominam, że polski sektor TSL to jeden z najważniejszych filarów polskiej gospodarki, generujący około 6% krajowego PKB i zapewniający pracę dla blisko miliona osób. Polska jest absolutnym liderem i potęgą w przewozach międzynarodowych na arenie europejskiej. Jeśli tak ma być nadal, musimy wyzwania ekologiczne traktować z pełną powagą.