Już wcześniej omawiałem trudną sytuację szerokorozumianej branży motoryzacyjnej. W ostatnich dniach pojawiło się kilka nowych informacji – zestawień na ten

temat. W ubiegłym roku u europejskich producentów motoryzacyjnych straciło pracę 54 tys. pracowników, w tym roku kolejnych kilkadziesiąt tysięcy. Przerwy w pracy u europejskich producentów samochodów zdarzają się coraz częściej. Przykładowo tylko w październiku br. Stellantis, właściciel takich marek jak Citroën, Fiat, Opel i Peugeot, zaplanował przestoje w kilku europejskich zakładach. Dotyczy to firm zlokalizowanych w Hiszpanii, Włoszech, Francji, Niemczech i Polsce.
Dostawcy części samochodowych również odnotowują spadki produkcji. Bosch będący największym dostawcą komponentów motoryzacyjnych planuje likwidację około 13 tys. miejsc pracy. Zarząd spółki informuje, że zwolnienia będą dotyczyły wszystkich oddziałów i są spowodowane słabszym .
Najnowsze badania CLEPA (European Association of Automotive Suppliers) – organizacji skupiającej dostawców części samochodowych – wyraźnie wskazują, że firmy europejskie są niekonkurencyjne. Produkcja w Europie jest od 15 do 35% droższa niż w tzw. best-cost countries. Jeśli ta sytuacja nie zostanie zmieniona, to w ciągu kilku najbliższych lat, pracę w sektorze części zamiennych może stracić od 300 do 350 tys. pracowników.
W Polsce również branża TSL czyli transportowo – spedycyjno – logistyczna jest w głębokim kryzysie. W pierwszym półroczu 2025 r. transportem samochodowym przewieziono 115,99 mln ton ładunków, czyli o 13,4 proc. mniej niż w ubiegłym roku. Z danych Krajowego Rejestru Dłużników wynika, że zadłużenie firm TSL sięgnęło 1,64 mld zł. Z czego aż 1,3 mld zł przypada na transport drogowy towarów. To wzrost o 209 mln zł, w porównaniu z rokiem ubiegłym i wzrost o 104 mln zł, od początku roku. Średnie zadłużenie wzrosło w tym czasie z 46,6 tys. zł do 50,9 tys. zł. Liczba dłużników wyniosła 32,1 tys. i była o 1,2 tys. większa niż rok temu.
Z czego wynikają tak zatrważające informacje dotyczące wiodącej w Europie branży, jaką niewątpliwie była i jest jeszcze motoryzacja? Najpierw pandemia Covid-19, potem trwająca ciągle wojna w Ukrainie i …. zielony ład, który czyni działalność produkcyjną coraz droższą i przez to niekonkurencyjną z innymi częściami świata. Można dojść do wniosku, że politycy w Brukseli forsując na siłę różne rozwiązania ekologiczne, zupełnie nie patrzą na realia gospodarcze. W ten sposób mogą już wkrótce osiągnąć wytyczone cele i to szybciej niż zakładali, tylko nie na tyle przez „czystszą” produkcję, tylko przez duże ograniczenie produkcji w ogóle. Należałoby więc zapytać unijnych decydentów, kto będzie finansował świadczenia socjalne dla zwalnianych pracowników, bo również sytuacja gospodarcza w innych branżach produkcyjnych jest bardzo trudna i złożona. Trudno zrozumieć podejmowane decyzje, tym bardziej, ze przez całe dekady Europa była dobrym przykładem na rozwój gospodarczy, a teraz sama rękami swoich przedstawicieli zmierza ku upadkowi.