Czy na polskich drogach pojawią się pojazdy autonomiczne?

Prezydent Karol Nawrocki w dniu 18 grudnia br. podpisał nowelizację Prawa o ruchu drogowym i niektórych innych ustaw pozwalającą na testowanie, na polskich drogach pojazdów autonomicznych i rejestrację profesjonalną samochodów używanych.

Warto przypomnieć, że pierwsza wersja tej ustawy z dnia 26 września br. została przez prezydenta zawetowana w połowie listopada br. W ocenie głowy państwa wprowadzenie do ustawy poprawek dot. dopłat do przewozów autobusowych było niekonstytucyjne.

W odpowiedzi na weto prezydenta, posłowie przygotowali jeszcze raz ustawę, która nie zawierała już kontrowersyjnych zapisów. Nowela ustawy umożliwia prowadzenie na drogach publicznych prac badawczych z udziałem pojazdów zautomatyzowanych i w pełni zautomatyzowanych. Zdaniem specjalistów, to był ostatni moment, żeby Polska też zaczęła badać technologie wykorzystania na drogach tego typu pojazdów. W ustawie  zdefiniowano oba rodzaje pojazdów. W myśl tych definicji pojazd zautomatyzowany wyposażony jest w systemy wspomagające kierowanie, które mogą kontrolować niektóre funkcje jazdy, np. utrzymywanie pasa ruchu czy automatyczne hamowanie. Natomiast pojazd w pełni zautomatyzowany jest zdolny do samodzielnego poruszania się bez udziału kierowcy.

W niektórych krajach europejskich takie przepisy obowiązują już od paru lat. Należą do nich m.in. Francja, Czechy, Hiszpania, Wielka Brytania i Węgry. Warto przy tym zwrócić uwagę, że już po drogach publicznych w Chinach jeżdżą zautomatyzowane busy, a w San Francisco – autonomiczne taksówki.

W ustawie określono zasady uzyskiwania zezwoleń na prowadzenie prac badawczych z tego typu pojazdami.

Nowela wprowadza też zasady uzyskiwania zezwoleń na prace badawcze z uwzględnieniem m.in. poziomu automatyzacji pojazdu, liczby pojazdów oraz obszaru prac badawczych. Zezwolenie będzie udzielane na okres nie dłuższy niż jeden rok.

W noweli ustawy znalazły się również zapisy dotyczące tzw. rejestracji profesjonalnej. Jest to szczególny rodzaj rejestracji, pozwalający firmom zajmującym się produkcją, , testowaniem, sprzedażą lub naprawą pojazdów na czasowe dopuszczenie ich do ruchu drogowego bez konieczności standardowej rejestracji każdego z nich. Będzie to dotyczyło również firm, które zajmują się obrotem pojazdami używanymi.

W ustawie znalazł się także zapis umożliwiający do 1 stycznia 2028 r. motocyklom jazdę po buspasach, podobnie jak pojazdom zasilanym napędem elektrycznym lub wodorowym.

Przyszłość motoryzacji

W jakim kierunku zmierza organizacja pracy w warsztatach oraz jak mogą wyglądać serwisy w najbliższych latach? Takie i podobne pytania zadaje sobie wiele osób związanych na co dzień z motoryzacją. Na takie pytanie, w wywiadzie dla Targów Techniki Motoryzacyjnej, odpowiedział Marcin Żaak – wiceprezes STMu. Zapraszamy do obejrzenia filmu z wypowiedzią Marcina.

Kryzys branży motoryzacyjnej

Już wcześniej omawiałem trudną sytuację szerokorozumianej branży motoryzacyjnej. W ostatnich dniach pojawiło się kilka nowych informacji – zestawień na ten

temat. W ubiegłym roku u europejskich producentów motoryzacyjnych straciło pracę 54 tys. pracowników, w tym roku kolejnych kilkadziesiąt tysięcy. Przerwy w pracy u europejskich producentów samochodów zdarzają się coraz częściej. Przykładowo tylko w październiku br. Stellantis, właściciel takich marek jak Citroën, Fiat, Opel i Peugeot, zaplanował przestoje w kilku europejskich zakładach. Dotyczy to firm zlokalizowanych w Hiszpanii, Włoszech, Francji, Niemczech i Polsce.

Dostawcy części samochodowych również odnotowują spadki produkcji. Bosch będący największym dostawcą komponentów motoryzacyjnych planuje likwidację około 13 tys. miejsc pracy. Zarząd spółki informuje, że zwolnienia będą dotyczyły wszystkich oddziałów i są spowodowane słabszym    .

Najnowsze badania CLEPA (European Association of Automotive Suppliers) – organizacji skupiającej dostawców części samochodowych – wyraźnie wskazują, że firmy europejskie są niekonkurencyjne. Produkcja w Europie jest od 15 do 35% droższa niż w tzw. best-cost countries. Jeśli ta sytuacja nie zostanie zmieniona, to w ciągu kilku najbliższych lat, pracę w sektorze części zamiennych może stracić od 300 do 350 tys. pracowników.

W Polsce również branża TSL czyli transportowo – spedycyjno – logistyczna jest w głębokim kryzysie. W pierwszym półroczu 2025 r. transportem samochodowym przewieziono 115,99 mln ton ładunków, czyli o 13,4 proc. mniej niż w ubiegłym roku. Z danych Krajowego Rejestru Dłużników wynika, że zadłużenie firm TSL sięgnęło 1,64 mld zł. Z czego aż 1,3 mld zł przypada na transport drogowy towarów. To wzrost o 209 mln zł, w porównaniu z rokiem ubiegłym i wzrost o 104 mln zł, od początku roku. Średnie zadłużenie wzrosło w tym czasie z 46,6 tys. zł do 50,9 tys. zł.  Liczba dłużników wyniosła 32,1 tys. i była o 1,2 tys. większa niż rok temu.

Z czego wynikają tak zatrważające informacje dotyczące wiodącej w Europie branży, jaką niewątpliwie była i jest jeszcze motoryzacja? Najpierw pandemia Covid-19, potem trwająca ciągle wojna w Ukrainie i …. zielony ład, który czyni działalność produkcyjną coraz droższą i przez to niekonkurencyjną z innymi częściami świata. Można dojść do wniosku, że politycy w Brukseli forsując na siłę różne rozwiązania ekologiczne, zupełnie nie patrzą na realia gospodarcze. W ten sposób mogą już wkrótce osiągnąć wytyczone cele i to szybciej niż zakładali, tylko nie na tyle przez „czystszą” produkcję, tylko przez duże ograniczenie produkcji w ogóle. Należałoby więc zapytać unijnych decydentów, kto będzie finansował świadczenia socjalne dla zwalnianych pracowników, bo również sytuacja gospodarcza w innych branżach produkcyjnych jest bardzo trudna i złożona. Trudno zrozumieć podejmowane decyzje, tym bardziej, ze przez całe dekady Europa była dobrym przykładem na rozwój gospodarczy, a teraz sama rękami swoich przedstawicieli zmierza ku upadkowi.