Czy jedzie z nami …. szpieg?

Powyższy tytuł może budzić zdziwienie u wielu właścicieli pojazdów. Od kilku lat w nowych samochodach osobowych i lekkich dostawczych montowany jest system OBFCM. Ma on w teorii monitorować zużycie paliwa, a w praktyce zbiera znacznie więcej danych.

System OBFCM (z ang. On Board Fuel Consumption Monitoring) to pokładowy układ monitorowania zużycia paliwa. Komisja Europejska nakazała, żeby od stycznia 2021 r., nowe modele aut spalinowych i hybryd były obowiązkowo wyposażone w system pozwalający na zbieranie i przekazywanie danych dotyczących zużycia paliwa, osiąganych prędkości i wszystkich innych, ważnych danych dotyczących warunków eksploatacji pojazdu – i to przez cały czas jego użytkowania.

Wpływ na taką decyzję miała m.in. afera „dieselgate”. Przypominamy, że był to globalny skandal, który wybuchł w roku 2015. Właśnie wtedy  Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wykrył, że w samochodach z silnikami Diesla grupa Volkswagena celowo instalowała oprogramowanie do manipulowania wynikami testów emisji spalin.

Zgodnie z przepisami unijnymi przekazywanie danych może odbywać się przy okazji przeglądów i badań diagnostycznych lub na bieżąco, w trybie on-line. Zebrane dane są przekazywane najpierw do producenta lub importera pojazdu. Mogą z nich korzystać także instytucje poszczególnych krajów.

Wydawać by się mogło, że system monitorowania zużycia paliwa jest nieszkodliwy lub obojętny dla właściciela pojazdu. I jest to tylko kolejna ciekawostka techniczna. Może w obecnej chwili tak jest. Jednak warto mieć na uwadze, że system OBFCM, zgodnie z przepisami unijnymi, poza zużyciem paliwa monitoruje jeszcze dane dotyczące m.in.:

  • pokonywanego przebiegu (przez całe życie pojazdu);
  • osiąganych prędkości;
  • zużycia paliwa (w tym nie tylko podczas jazdy, ale też podczas pracy silnika na postoju).

Dodatkowo w przypadku hybryd plug-in zbierane są informacje dotyczące tego:

  • jak często auto porusza się w trybie elektrycznym;
  • jak często jest ładowane;
  • ile zużywa paliwa w trybie ładowania akumulatorów, a ile podczas jazdy wspomaganej elektrycznie;
  • ile prądu pobrano z sieci energetycznej do ładowania akumulatora.

Tak zebrane dane mają służyć do opracowania raportów dotyczących uśrednionych parametrów dla danego modelu. Problem jest jednak taki, że dane z konkretnego pojazdu są podawane wraz z jego numerem VIN. A stąd droga do ustalenia danych właściciela jest krótka i prosta. W kuluarach unijnych mówi się, że dodatkowe informacje mogą w przyszłości zostać wykorzystane na przykład do opodatkowania właściciela pojazdu na podstawie przebiegu i rzeczywistej emisji dwutlenku węgla.  Czy to tylko czarnowidztwo, czy tak faktyczne będzie, na ten moment nie wiadomo, ale historia uczy nas, że podobne rozwiązania nierzadko stają się faktem.

Na chwilę obecną, Rozporządzenie Wykonawcze Komisji (UE) 2021/392 z dnia 4 marca 2021 r., które zobowiązuje kraje członkowskie do raportowania zużycia paliwa, wdrożyło sześć państw. Polska za sprawą Ministerstwa Infrastruktury dopiero rozpoczęła rozmowy na ten temat. 12 stycznia br. odbyło się pierwsze spotkanie dotyczące OBFCM. Zgodnie z aktualnymi założeniami informacje mają trafiać do CEPiK, a następnie – co dwa lata – z CEPiK na serwery europejskie. Obecnie trwają dyskusje, kto w praktyce miałby odpowiadać za przekazywanie danych: czy dealerzy samochodowi, czy stacje kontroli pojazdów. W chwili obecnej kierunek rozmów wyraźnie zmierza w stronę SKP, choć sprawa nie jest jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta, jak ten temat się rozwinie.

Otagowano , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.